Odpowiedź dot. zarzutów ze strony prawicy

Drukuj

Najpierw próbowali nie zauważyć „lewackiej inicjatywy, która nie zbierze nawet 10 tysięcy podpisów” . Potem usiłowali z nas zrobić wrogów religii. Teraz, kiedy podpisy zostały złożone, sami nie wiedzą za co bardziej nas nie lubią – za pomysł, by nie finansować z budżetu religii, czy za złamanie monopolu struktur przykościelnych na zgłaszanie projektów ustaw w trybie inicjatywy obywatelskiej.
Faktem jest, że od długiego czasu z prawa takiej inicjatywy najczęściej korzystali stowarzyszeni w katolickich stowarzyszeniach wojownicy narzucania własnego światopoglądu i przenoszenia norm ortodoksyjnej części kościoła katolickiego do prawa państwowego. Inicjatywa na rzecz racjonalizowania wydatków państwa godząca w interesy finansowe Kościoła musiała boleć – jeszcze bardziej zabolało 150 000 podpisów zebranych pod inicjatywą.
Merytorycznej dyskusji środowiska niechętne naszej inicjatywie nigdy nie podjęły – zadowalając się inwektywami, ostatnio podważając legalność i zgodność z prawem naszych działań. Balansują na granicy śmieszności, próbując naginać prawo do swoich tez.
Tezy o nieprawidłowościach są tak szeroko rozpowszechniane w ultrakonserwatywnych mediach, że postanowiliśmy odpowiedzieć na zarzuty pomimo ich absurdalności.

Promocja przed rejestracją komitetu
Inicjatywa Świecka Szkoła jest faktyczną inicjatywą obywatelską, nie stoi za nią żadna partia, stowarzyszenie, loża masońska czy Opus Dei. By wypełnić obowiązek złożenia 1000 podpisów pod zgłoszeniem inicjatywy Marszałkowi Sejmu RP inicjatorzy musieli upublicznić swój pomysł – w sposób tajny i niezauważalny zebrać ich nie potrafili. Uznanie wykorzystania mediów społecznościowych jako kampanii promocyjnej w rozumieniu ustawy jest absurdalne. Założony profil miał pomóc w zebraniu 1000 podpisów, w sposób oczywisty skupiał przyszłych wolontariuszy akcji.
Nieprawidłowości w rejestracji
Wniosek został złożony 5 maja, ze względu na konieczność uzupełnienia i nieskuteczne doręczanie korespondencji na adres wnioskodawcy decyzja o rejestracji została wydana 6 lipca. Nie było to zależne od wnioskodawców czy tez w ich interesie -wręcz przeciwnie, późna rejestracja spowodowała, ze większość okresu przeznaczonego na promocję inicjatywy i zbieranie podpisów przypadła na „sezon ogórkowy” wyjątkowo niekorzystny dla każdej inicjatywy obywatelskiej. Czynienie zarzutu z tego, że w okresie rejestracji profil facebookowy był aktywny jest co najmniej dziwaczne.
Podpisy zbierane przed rejestracją komitetu
Reakcja na nasz apel by podpisywać wniosek do marszałka sejmu przerosła nasze oczekiwania – otrzymaliśmy ich ok. 10 000 – czyli 10 razy więcej niż konieczne minimum. Złożyliśmy wniosek w momencie, w którym mieliśmy ok. 3000 podpisów – choć te spływały dalej, na adres komitetu. Informowaliśmy o przyroście tej liczby – nie widząc w tym nic sprzecznego z ustawą – nadal nie widzimy

Finansowanie komitetu inicjatywy ustawodawczej

Komitet inicjatywy ustawodawczej nie otrzymywał żadnych wpłat z budżetu ani też z zagranicy. Zgodnie z art. 17 ustawy finansowanie komitetu jest jawne,a w terminie 3 miesięcy od złożenia projektu, przedstawione zostanie sprawozdanie finansowe. Nie odnotowaliśmy żadnych innych wpłat jak od osób fizycznych, obywateli polskich.
Strona i domena internetowa Liberte! jest własnością wydawcy, Fundacji Industrial, czyli instytucji prywatnej. Zarzut, jakoby udostępnienie dokumentów komitetu ma jakikolwiek związek ze środkami publicznymi jest oględnie mówiąc naciągany. Liberte! nie jest jedynym medium, gdzie apele i oświadczenia komitetu opublikowano. Dofinansowanie przez takie czy inne instytucje wydawania kwartalnika idei jakim jest Liberte! nie zmienia prywatnej własności wydawcy jaką są krzesła i biurka w redakcji oraz domena internetowa.
Z faktu, że pełnomocnikiem komitetu jest redaktor naczelny Liberte! nie wynika wspólna tożsamość. Liberte! i Komitet to odrębne i niepowiązane byty prawne, działające na zupełnie różnych podstawach prawnych

Nierejestrowanie baz danych zbieranych podpisów w GIODO
Ar. 8 ust. 3 ustawy stanowi, że do zbierania podpisów stosuje się przepisy ustawy Ordynacja wyborcza do Sejmu RP . Zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt. 6) Ustawy o ochronie danych osobowych takie bazy wyłączone są z obowiązku rejestracji. Spełniamy wszelkie wymogi ustawy – w zakresie bezpieczeństwa danych, klauzul informacyjnych dot. celu ich wykorzystania.

Czas trwania akcji
Akcję rozpoczęliśmy po rejestracji, 6 lipca. Publiczna zbiórka podpisów, organizacja stałych punktów zbierania podpisów pod projektem ustawy rozpoczęła się 17 lipca.
Podpisy, jakie dołączone do składanego projektu pochodzą z tej zbiórki. Faktycznie więc podpisy były zbierane przez okres 2,5 miesiąca, a nie przez 6 jak twierdzą ideologiczni projektu oponenci.
Przypomnieć oponentom chcemy, że ustawa chroni inicjatywy obywatelskie i inicjatorów. Art. 19. Ustawy stanowi: „(…) Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem przeszkadza w wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli albo przez nadużycie stosunku zależności wywiera wpływ na jej wykonywanie– podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.(…)” Nasza cierpliwość wobec powielanych oszczerstw także ma swoje granice.
Projekt został poparty przez ponad 150 tys. obywateli, którzy zareagowali na obywatelską inicjatywę opierającą się nie na partiach czy ogólnopolskich strukturach wspólnot aksjologicznych, ale samoorganizujących się wolontariuszach, którzy dopiero w trakcie akcji stawali się zorganizowanym ruchem społecznym. To zapewne boli przeciwników inicjatywy i budzi ich zazdrość, że bez zaplecza finansowego i organizacyjnego wolni Polacy potrafią się zorganizować wokół problemu. Ale to już problem szukających formalnej dziury w całym. My przeprowadziliśmy akcję zgodnie z literą prawa. Jeśli ktoś uważa, że nas zastraszy, lub podstępem przeszkodzi w realizacji naszego prawa do inicjatywy ustawodawczej – to jest w błędzie.

Marcin Celiński

Czytaj również
  • Anita Barbara

    Robią co mogą, bo chodzi o wpływy i duże pieniądze. Wszystkie chwyty dozwolone. Jak to z Kościołem bywa…